Jak się toczenie potoczyło..

„..tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono..”
Wisława Szymborska

Proces wewnętrznego rozwoju kieruje się pewnymi zasadami.. Wraz ze wzrostem świadomości, przestaje interesować Cię, co jeszcze zrobisz, ale jak tego dokonasz..

Ze sprawdzania siebie z radością wyrosłam.. odkryłam natomiast, że w naszym umyśle pomysły lęgną się i tylko czekają na to lśnienie odwagi.. na ten błysk kreatywności.. na ogromne „chcę i zrobię”.. I tam jest radość życia.. niemierzalna, Twoja.

Jednym z takich pomysłów było toczenie w drewnie.. oderwane od rzeczywistości, pojawiło się przeszło rok temu, kiedy było mi źle ze sobą, ze stolarstwem i z ludźmi.. Łaziło za mną, dreptało po głowie, zawracało gitarę.. aż zaszwędało się ze mną do Poznania na Dremę, słynne Targi Przemysłu Drzewnego..

Tam pierwszy raz zobaczyłam na żywo jak toczy się w drewnie..  No.. miłość nie wybuchła, bo, po pierwsze, wyglądało to na trudne.. a po drugie, ten pan tokarz odmówił mi nawet próby dotknięcia dłutem drewna.. kurs zasugerował.. „no, jak śmiał mi nie dać spróbować? Tak? A właśnie, że teraz ten pomysł zamieni się w myślokształt z serca.. nauczę się! A właśnie, że Cię znajdę w googlach, Przemku z Kępy Marzeń.. i właśnie, że będę toczyć bo mnie Ty nauczysz!.. No i nauczył 😉

Na kurs dojechałam w emocjach, bo tak się czasem życie układa, że ich za dużo jak na jednego człowieka. Stwierdzam, że oprócz łagodzenia emocji procesem przegadania, w Kępie Marzeń jest wysoce przyjemna energia.. za sprawą właścicieli, Przemka i Asi. Tak, że po dzień dobry i pierwszej kawie wiedzieliśmy o sobie już duuużo, a wszystko złe poszło w między wióry..

Na kursie poznałam także Rafała i Michała, i razem przetoczyliśmy ten radosny weekend.

Zakochałam się.. wpadłam po uszy, kiedy tylko dostałam w rękę dłuto i kawałek dęba.. Ze wszystkich znanych mi obróbek drewna, cięć i skrawań, toczenie było najdelikatniejsze, finezyjne i absolutnie artystyczne. Moje bardzo. Trochę jak taniec.. a latające wióry, jak wstęgi na wietrze.. a Twoje ręce czarują kształty, gdy dłuto niemalże nie dotyka drewna.. o rany, pierwsze wrażenie było niezwykłe.

Sztuka przyciągania w przypadku zapalonych pasjonatów życia działa chyba bez ograniczeń.. Mój szkoleniowiec wymieniał sprzęt, więc jego stara tokarka zasiliła park maszynowy Krainy Drewna.

I zadrżała tartaczna ekipa.. wiedząc bowiem, że szefowa wyciąga im drewniane odpady spod pił, teraz już w ogóle bali się cokolwiek w opale umieszczać.. Ja na szczęście wiem, gdzie palety z opałem stoją, więc przetaczałam co ładniejsze, ciekawsze kawałki. Te mniej ładne tez lekko nie miały.. lądowały w żywicy epoksydowej by pozwolić się wytaczać w lśniące patery.

Prace stolarskie i zamówienia wypełniały większość mojego czasu.. godzina wygospodarowana na toczenie była jak święto. I wtedy stało się coś, co sprawdziło moją wiarę we wszechobecne dobro.. Pojawiły się na rynku kopie moich drewnianych pomysłów.. A ja nie lubię z tłumem.. bo jeśli nie masz na coś wpływu, odpuść. Niepopularna, męska sztuka toczenia, dająca gwarancję niepowtarzalności produktów, dostała ogromniaste zielone światło w moim czasie pracy.

I dopiero zaczęła się nauka.. złamane dłuto, miski latające po warsztacie i urwane z uchwytu, siniaki na dłoniach.. no, boska robota. Walczyłam dzielnie i z chęcią. W sytuacjach podbramkowych, z pomocą przyszedł mi sztab sympatycznych panów tokarzy z facebookowej grupy PolishWoodturners.. a że jestem tam jedną z niewielu kobiet toczących i dodatkowo opierającą się bardziej niż na fizyce, na prawach czary-marów oraz potęgi dobrej myśli, chłopaki mają pełne ręce roboty. Dziękuję sercem.

Czy czuję się tokarzem.. tak. Poza wciąż rozwijaną sztuką toczenia, mam z tego wielką przyjemność.. przy każdej misie towarzyszy mi efekt wow.. bo to, co w środku drewna, jest wielką niewiadomą a pojawiające się w trakcie toczenia struktury i rysunki karmią wyobraźnię i napędzają mój twórczy proces.

Tylko ten człowiek, który idzie drogą własnego serca i intuicji, ma nieograniczone możliwości.. Nie pozwól się sprawdzać.. zrób to, czego pragniesz.

https://www.facebook.com/watch/?v=1006372099831830

Jeśli mało Ci słów czytanych i wyobraźnia prosi o więcej.. kliknij w zdjęcie po lewej stronie.

Obejrzyj krótki film o tym, jaki spektakl dźwięków i blasków mam co dzień.. To jest moja magia..  jesionowa, dębowa, kasztanowa.. zależy cóż tam do mnie przemówi danego dnia.

Post a Comment